• Mogłabym napisać, że dla mnie rok bez „Eugeniusza Oniegina” to rok stracony, ale oczywiście byłoby to nadużyciem. Faktem jednak jest, że uwielbiam ten romantyczny poemat i wracam do niego często. • Tym razem tęsknotę za nim wywołała lektura „Kwiatów polskich” Juliana Tuwima, w których odnajdywałam coś z ducha „Eugeniusza Oniegina” Aleksandra Puszkina – tę samą swobodę narracji, gawędziarski ton i dygresyjność, dzięki którym poeta prowadzi czytelnika nie tylko przez losy bohaterów, lecz także przez własne refleksje o świecie. Zamarzyła mi się więc ta puszkinowska lekkość poetyckiej frazy. • W samej historii nieustannie porusza mnie nieujarzmiona popędliwość i duma wynikająca z fochów. A w tle odwieczne - honor i spleen. • Dotąd wierna byłam papierowej wersji „Oniegina”, jednak zauważywszy dostępność audiobooka, postanowiłam spróbować posłuchać historii Eugeniusza, Tani, Olgi i Włodzimierza. • Mimo sprawnej interpretacji lektora moje myśli nie zawsze potrafiły koncentrować się na opowieści i błąkały się w sposób aż nadto dygresyjny. Treść pamiętałam, więc nie bardzo co miało mi umknąć, ale wiele razy straciłam kontakt ze słowem i konceptem rosyjskiego romantyka. • Korzyścią tej wersji okazało się natomiast poznanie nieznanego mi dotąd tłumaczenia dzieła przez Leo Belmonta, jego przedmowy oraz ciekawego komentarza do wcześniejszych przekładów.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo