Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
agnesto
Najnowsze recenzje
1 2 3 4 5
...
119
  • [awatar]
    agnesto
    agaKUSIczyta • „ (…) sytuacją kryzysową jest nie móc żyć.” Albo żyć po śmierci, gdy to życie ziemskie staje się byciem w niebycie. Gdy patrzysz na siebie samego będąc sobą też... Gdy jesteś w połowie... • Oto Skowycze. W powietrzu unosi się chłód natury. Tu mieszka od małego Bernard Witten, zardzewiały w swoim milczeniu gospodarz. Gospodarz – Pan, który co wieczór zaciąga się zapachem obory, jakby modlił się do tego Pana w niebie, co zsyła dobrobyt i nędzę. A inni? Inni w biedzie uprawiają własne ziemie, gniją koło gospodarstw, które nie przynoszą w ich rękach zbytku wielkiego. To ludzie, którzy „tworzą szczęśliwą w swoim nieszczęściu warmińską nację”. I tu właśnie, w tej pachnącym i jasnym miejscu, co w letnią noc przypomina dno oceanu, przychodzi katastrofa. I to niejedna. A wszystko zaczyna się gdzieś na drodze, w szumie traw i odciskach końskich kopyt. Nadciąga siła niestworzona. • I znika słońce i „zatrzaskuje się brama, przez którą przechodziły na Warmię anioły...” Wiatr zdmuchuje słowa ludzkich modlitw do lasu, a na środek wsi wchodzi śmierć w baranim futrze. Obok niej idzie elegancki mężczyzna, w czapce wyszywanej złotą nitką. Śmierć zabiera dorosłych, Jajożer sięga do kołysek po dusze dzieci. Po wsi, blisko ziemi i blisko traw suchych, roznosi się lament matek i bluzgi ojców. I niedługo trzeba czasowi dać czasu, by zaraz po ziemi, nisko niziutko, zaczęły roznosić się choroby i strach. I idzie kolejna apokalipsa... • Z nieba znika słońce, zaczyna się potop. Ludzie gniją w domach, kłócą się w domowych strzechach, gnuśnieją w kaftanach nudy i deszczu. Po tej próbie wychodzi słońce. I trwa i trwa w nieskończoność. Ludzie uciekają w cienie i we własne wnętrza. Brzuchy pęcznieją z głodu i pragnienia. • „Życie kapie z człowieka na ziemię”. • Ludzie pogubili swoje dusze, w malignie poszli ich szukać. Poszli na stracenie, słuch o nich zanika. Żebra wychodzą na wierzch, oczy nie mieszczą się w czaszce. Ludzie zaczynają wyglądać jak duchy. Tylko Bernard się trzyma. Nie przyznaje się, że gada z ojcem, co przycupnął koło klamki. Pochował go już dawno, ziemią przykrył, a ten przychodzi do syna i gada. I przepowiada, i radzi i mówi nawet, gdy Bernard odwraca głowę. Duszę swoją wciska głęboko, jak najgłębiej. Uderzeniem raz z ciała jego dusza uleciała, „jak dziecięca zabawka na gumce przelatywała po pasku, odbiła się od filara, czy drzewa i cudem wróciła na swoje miejsce”. • „Zegar świata tyka coraz głośniej”. • Łukasz Staniszewski wije swoją powieść po warmińskich ziemiach, tkając ze słów literacki kilim. Szepcze do czytającego o ludzkich marnościach, pogubieniu w oczach innych i w sobie jednocześnie. Zaprasza do stajni i krów, do chlewów, do ciemnych domów i do marnych grud ziemi, którą w znoju trzeba uprawiać. Pieśniami tych krów otwiera piękno, emocje i magiczność. Bawi się przenikaniem mgły i jasności. Przymyka oczy by ubrać w zdania to, co tkają duchy obijające się o ludzi. Rozmawia z duchami, oddycha lasem. Głaszcze wieprzka Szymona w stajni Wittena i słucha jego mowy. • Piękno „Łaciatych Krów” przykleja się do czytającego. Przywiera do niego, jak zapach, co przenika ciuchy i skórę. Stajesz się Warmią, Skowyczami i domem pokrytym strzechą. Stajesz się pełnią kogoś i czegoś zarazem. Ni dydukiem, ni marą ulotną... Odczuwasz w sobie majaki literackie, racjonalność oślepia w tobie słońce na niebie. To zasługa Staniszewskiego. Lekkość snucia tej Wittenowskiej historii chwyta i staje się obsesją. Tą okropną ludzką słabością, co niszczy każdego, kto choć raz jej doświadczył. Próbuje rozgryźć to, co było na zewnątrz, co było niewidoczne i nieciekawe, stało się namacalne i przyprawia o strach. • Jako czytelnik milkniesz. Nie potrafisz zrobić kroku. Jesteś sparaliżowany. Powieść rozstraja zmysły. Zawłaszcza człowieka dla siebie i przemiela go, by na końcu wypluć. Wypluć i wrzucić w nowe po tym, co przeminęło. Przychodzą młodsi z innymi głowami, a ty szukasz wyjaśnień tego nowego. Próbujesz na własną rękę spojrzeć wstecz i wyłapać jakieś znaki, jakieś słowa czy gesty. Szukać duchów i duszy zagubionych, od których czasem się kotłowało. Próbujesz wychwycić niedosłyszaną apokalipsę końca... • Czytasz i świat się zatrzymuje. • A gdy kończysz, zaczynasz czytać od nowa. Od nowa wchodzisz w tej majestatyczny klimat Warmii. • Mówisz na głos słowa, które wyczytujesz z „Pieśni łaciatych krów” i łapiesz się na tym, że wtedy ta książka nabiera innej treści. Tu są łzy i spokój, którego zaczęto się bać. To majstersztyk literacki, precyzyjny obraz dusznego poszukiwania zaspokojenia, które puchnie do chwili, aż pęka i wszystko zmienia. Rodzi się zawiść, zazdrość i kłamstwa. Rodzą się kłótnie i wstręt w oczach drugiego. Obrzydzenie zasiada do resztek śniadania i twardym węzłem zaciska gardła pełne gniewu, które puchną od goryczy i jadu. I wiecznych lamentów i pożądania tego, czego Bóg nie dał. • Niesamowita powieść. Wyjątkowa. Szczególna. • Jedna z najlepszych, jakie mogą się trafić.
  • [awatar]
    agnesto
    pięknie jest w tej powieści. Ciekawie, smutno i nader pociągająco, bo podczas czytania pracuje wyobraźnia i to w nader ogromnym stopniu. czytasz i odrywasz się od własnej rzeczywistości i przenosisz się do Afryki i do tego suchego klimatu, braku wody i ojca, który jest, ale nieobecny duchem. to ktoś, to ma swój świat krzewienia (krzywej) wiary i obsesyjnego podążania własną drogą. to ktoś, kto zakłada, że jest dobrze, wręcz normalnie, a nic nie jest ani dobrze, ani normalne. ta rodzina sypie się, jak piasek na pustyni. jest skazana na bycie razem, ale do czasu zakończenia tej perfidnej (piekielnej i z pewnością nie zesłanej przez Boga) misji. • ale ta pasja czytania po połowie zaczyna nudzić. • bo nic w niej nowego się nie dziej, a ciąg dalszych losów bohaterów staje się nader przewidywany... • a koniec? • koniec nie zaskakuje, a szkoda, bo mógłby powalić... • agaKUSIczyta
  • [awatar]
    agnesto
    Widziałam rozdania NIKE i widziałam Panią Kącką odbierającą nagrodę - z córką obok, notabene bardzo sympatyczną osobą, otwartą (widać po twarzy) i radosną. I jak widziałam za co owa nagroda, to sięgnęłam i po Masłowską (bo ta się pokazuje ciągle i staje obok siwych spracowanych warsztatowo literatów) i po panią Kącką, żeby poznać i książki i style pisania i zobaczyć - naocznie, acz ksiązkowo - w czym się kryje ten magnes Nike. • I tak - Masłowska - przerost patologii i degregolandii i beznadziei, z którą nie robi się nic - takie są jej opowiadania nominowane do nagrody • a ZIELONA MAMA? • ZIELONA MAMA (ZŁA) jest na początku ciekawa, bo bezradna ona i ona w niej, ale z każdą kolejną stroną jest ciągle to samo. do tego chaos, porady ciążowe i bycie mamą dla dziecka. ale czy to porywa? • dla mnie - przerost nad formą. wystarczy być lub usłyszeć jeden wywiad z autorką i od razu mamy obraz całości. każdy wywiad jest do siebie podobny, każde zdanie przetwarzane i wiadomo w czym rzecz. Pani Kącką super się słucha (za 1 razem i koniec), bo to piekielnie inteligentna persona o przebogatym słownictwie. Ale czytanie Zielonej Mamy to ... nie dla mnie te achy i ochy
  • [awatar]
    agnesto
    wielkie rozczarowanie. • nudna, snuje się urywkami, które tworząc całość sprawiają, że jest ona chaotyczna, nieskładna i pseudowymuszona • szkoda, bo wiele oczekiwałam po achach i echach innych recenzentów
  • [awatar]
    agnesto
    ta powieść ma w sobie jakiś czar, magię ukrytą w czarnych skrzydłach Kruków. magię, która co chwila daje o sobie znać, wraca na ziemię i wybija się w niebo, lata, skrzy się, wydaje się być ułudą, jawą jaką dziwną. • Oto on, William Bellman trafia z procy w kruka, a ten pada martwy. jest duma pośród kolegów-świadków, ale i dziwny strach, że ptak nie odleciał, że on go trafił, że niby chciał trafić, ale może jednak powinien tego ptaka wystraszyć... ? tak nikła szansa była na to, by w niego trafić, a jednak - ta szansa przypadła jemu.... Lecz czasu nie cofnie, a stało się, co się stało. • Myśl o czarnym, martwym kruku powraca co jakiś czas. Kruki krążą ciągle, są, obserwują. Ludzie umierają. I zawsze odchodzi ktoś, kto w jakiś sposób znał Williama. dwóch z tej szalonej czwórki szkolnych przyjaciół też umiera. ale - biorąc wszystko na karby życia, nikt nie doszukuje się tu niczego szczególnego - nawet sam William. Nie łączy smutku, łez i żałoby z czarnym ptaszyskiem zabitym celnym strzałem z procy... • William dorasta. kształci się... • zostaje włókiennikiem... • zostaje prawą ręką szefa... • zostaje właścicielem fabryki i coraz bardziej rozrastającej się produkcji i sprzedaży tkanin... • staje się maniakiem owego zawodu, pnie się po stopniach kariery, chce więcej i więcej... • ciągle mu mało... • rodzina cierpi - żona umiera, dzieci też... zostaje córką, uratowana - czary? umowa? z kim i o co? ?? • Bellman traci zmysły - ryzuje wszystko zyskując wszystko - gracz w grze o życie • ciągle zżera go niedosyt... • kra, kra - ptaki krążą nad głową • ta powieść mieni się tysiącem odcieni czerni, która jest ni to zielona, ni granatowa, ni czarna błyszcząca, ruchoma, jakby poruszana przez wiatr. ta powieść ową czerń zarzuca na ciebie i wpadasz totalnie w nią. dajesz się unieść, bo ta porywa cię ku niebu. jesteś krukiem, który obserwuje, który jest, który czuwa i który bierze, co mu się należy. • personalizujesz się z każdym, kto się w tej książce pojawia. emocje nie stygną, zaskoczenia przychodzą z każdym kolejnym wyczytanym rozdziałem. zastanawiasz się dokąd to wszystko zmierza? do jakiego punktu wytrzymałości człowiek jest w stanie dojść? kiedy przychodzi otrzeźwienie umysłu, czy jest to w ogóle możliwe? • pierwsze strony wydają się być oderwane od rzeczywistości - czwórka nastolatków bawi się strzelaniem z procy i jeden trafia w kruka skrytego w gałęziach - tekst zapowiadający wstęp do ksiązki młodzieżowej - ale to taki haczyk. • czytaj, poczuj realizm kotłujący się z mrzonkami, sen wlatujący w życie i pomieszanie zmysłów. poczuj niepewność i domysły i tworzenie czegoś, co chyba miało miejsce, ale chyba nie potrafisz odtworzyć szczegółów. świetnie skonstruowana fabuła, która - co tu dużo mówić - wciąga.
Ostatnio ocenione
1
...
51 52 53
...
103
  • Maudie
    Walsh, Aisling
  • Dżungla
    McLean, Greg
  • Babcia Katarzyna
    Martić, Andjelka
  • Rodzina Borgiów
    Jordan, Neil
  • Eve Green
    Fletcher, Susan
  • Król rozrywki
    Gracey, Michael
Nikt jeszcze nie obserwuje bloga tego czytelnika.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo