Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Miejska Biblioteka Publiczna im. Jana Pawła II w Opolu
[awatar]
Opole MBP
Rodzaj: Biblioteki publiczne
Telefon: +48 77 454 80 30
Województwo: opolskie
Adres: Minorytów 4
45-017 Opole
E-mail: sekretariat@mbp.opole.pl

Biblioteka Główna

Poniedziałek 12:00 – 19:30
Wtorek 09:00 – 19:30
Środa 09:00 – 19:30
Czwartek 09:00 – 19:30
Piątek 09:00 – 19:30
Sobota 09:00 – 15:00

Najnowsze recenzje
1
...
46 47 48
...
59
  • [awatar]
    Opole MBP
    Katie Roiphe napisała książkę o ostatnich dniach i chwilach wybitnych pisarzy: Zygmunta Freuda, Susan Sontag, Johna Updike’a czy Dylana Thomasa. Widzimy pisarzy na moment przed ostatecznym pożegnaniem się z życiem i rzeczywistością. Autorów do końca szukających trafnych słów i metafor, które uporałyby się ze śmiercią. Autor „Czarownic z Eastwick” zaczyna w szpitalnej sali pisać wiersze i zwraca się w stronę poezji. W swoim zachowaniu przypomina Richarda Rorty’ego, który u kresu swych dni, żałował, że więcej czasu nie poświęcił na medytację wersów i wersji zdarzeń, jakie potęguje, oświetla i niesie poezja. • Roiphe napisała znakomitą książkę o zmaganiu się z nieuchronnym. „Godzina zmierzchu” (metafora wyciągnięta z poezji Eliota!), to pochwała życia, wraz z jego wszystkimi zawiłymi boleściami i trudami. Często redukujemy śmierć z konieczności do przypadkowego zdarzenia, a to odziera ją z jej naturalnego, monstrualnego piękna. Roiphe zastrzega, że pisze o śmierci, nie o umieraniu. Stara się za każdym razem zrekonstruować i przywołać ostatnią chwilę, wymienionych wielkich. Obstaje przy przekonaniu, że samobójstwo to tęsknota za życiem. A w literaturze naprawdę wielkiej, możemy znaleźć pocieszenie i konsolację, która daje siły by zmagać się po kres. Po finałowe zapadnięcie kurtyny.
  • [awatar]
    Opole MBP
    Natalia Fiedorczuk weszła do polskiej literatury z dużym impetem. Jej debiutancka powieść, „Jak pokochać centra handlowe” była głosem niezwykle dojmującym, pokazującym zmagania kobiety z nowo narodzonym dzieckiem oraz jej próbę akceptacji siebie i świata wokół. Poruszające momenty opisujące macierzyństwo, zdawały sprawę z depresyjnych stanów kobiety, która musi zaakceptować swoją cielesność i która odtąd, będzie kładła na ołtarzu dnia wszystkie swoje potrzeby i ambicje – kosztem nowego życia. Powieść zerwała z cukierkową narracją, wiecznie wdzięczącej się mamy z roześmianym oseskiem na rękach. • „Ulga” to proza obyczajowa najwyższych lotów. W bolesny sposób doświadczająca czytelnika. Meandry losów bohaterów, ich wybory życiowe, istotne decyzje w zasadzie przynoszą kolejne fiaska i pogłębiające się rozczarowanie. Fabuła się rozgałęzia, a wszystkie wątki jakoś ze sobą łączą. Powieść pokazuje rozczarowanie i niezrealizowane marzenia dzisiejszego pokolenia czte­rdzi­esto­latk­ów, których korporacyjny sen omamił na tyle, że codzienność stała się sumą straconych szans. Fiedorczuk opisuje relacje, które jeżeli się przestaje pielęgnować, stają się własnym przeciwieństwem, a z uczuć najwyżej w cenie stoi nienawiść. Niezwykle sugestywnie pisze o potrzebie bliskości kobiet, zaprzątniętych domem i dziećmi. Bez retuszu odmalowuje portret młodych karierowiczów, którzy przypadkowy seks godzą z incydentalnymi narkotykami, próbując pokolorować monotonię wokół. Pokazuje, że pod pozorem uporządkowanych i niemrawych relacji, kryje się niezabliźniona rana. • To powieść o straconych marzeniach, o potrzebie głębokich relacji, dających oparcie w chybotliwej rzeczywistości. W końcu to literatura o godzeniu się z tym, co nieuchronne, a co życie miało dla nas w zapasie. O złości, która kumulowana, w końcu znajduje ujście w najbardziej bolesnym i niep­rzew­idyw­alny­ sposób. Proza o tłumionej agresji i marazmie, maskowanym przemocą. O życiu pod nieobecność. Twórczość bolesna opowiadająca o gonitwie za materialną ułudą, w trakcie której traci się relacje i więzi. Nigdzie się nie przynależy, swoje przyczółki ma się tylko w głowie.
  • [awatar]
    Opole MBP
    Książka Louisa jest próbą uporania się z własną traumą i pokazuje jak za sprawą literatury można przepracowywać własne zmory, czy może lepiej: doświadczenia graniczne. Młody francuski pisarz opisuje historię, która przydarzyła się jemu samemu. Oto, kilka lat temu, w 2012 roku, młody paryżanin, wraca od swoich przyjaciół w wigilię do swojego mieszkania i zostaje zagadnięty (w okolicach placu Republiki w Paryżu) na chodniku przez młodego Kabyla, który emablując młodzieńca, zyskuje u niego zaufanie i wstęp w skromne progi mieszkania, młodego homoseksualnego intelektualisty. Od fascynacji i łóżkowej ekwilibrystyki, przechodzi się tu do gwałtu i prawie morderstwa. • Louis ów feralny wieczór prawie przypłacił życiem. Kiedy okazało się, że zaproszony przez niego mężczyzna, Reda, okradł go, a właściciel mieszkania się zorientował, rozsierdzony nieznajomy zgwałcił i nieomal pozbawił życia swojego przypadkowego kochanka. Historię Louisa poznajemy przez narrację bohatera powieści, którego utożsamiać można z samym autorem, i również przez opowieść siostry, referującej zdarzenie swojemu mężowi. Te głosy, jakby z drugiego planu, są niezwykle ciekawe i nadają całej akcji odpowiedniej temperatury i dramaturgii. Zresztą cały czas mamy wrażenie jakby narracja i opowiadanie owych feralnych wątków po raz kolejny, oddalało je od ofiary, która musiała ich doświadczyć. • „Historia przemocy” to rzecz o wychodzeniu z cienia własnej traumy, o źle, które cały czas nieopodal nas kiełkuje, wzrasta, czyha. O banalności zła, które może zrodzić impuls, zew agresji, dyktat niepozornej chwili, kiedy niepohamowany instynkt staje się silniejszy niż empatia i kultura. To również powieść o strachu, poczuciu winy, o ranie, która jest silniejsza niż wszystkie przykładane doń szwy. O tym, że jedna sytuacja, epizod, diametralnie mogą zmienić nasze życie i zaważyć absolutnie na jego późniejszych kolejach. Powieść ukazująca jak jedna decyzja, może z pogodnego, ufnego człowieka, uczynić kogoś bezbronnego, wydanego na pastwę własnych lęków, które ogromnieją z każdym przypadkowym szmerem. To w końcu traktat o przemocy, o jej dewastującej osobowość sile, która odczłowiecza sprawców i na zawsze naznacza swoim stygmatem ofiary. • To również książka o współczesnej Francji, o narastającej nietolerancji i agresji, krążącej w zamkniętym obwodzie imigrantów. Powieść o cenie jaką się płaci za sprzyjanie zasadą otwartego społeczeństwa. Literatura pokazująca, że inność i otwartość, jeżeli jest hołdowana i respektowana przez jedną stronę, dla drugiej może być zagrożeniem. Ofiara zawsze pozostaje sama ze swoją historią, która w innych ustach, opowiadana przez innych ludzi, stale oddala się od niewyrażalnej w gruncie rzeczy prawdy. Rzecz o wzrastającej nienawiści i upokorzeniu, które trzeba skanalizować inaczej, niż uciekając się do zemsty, wrzasku i wściekłości. Książka o rodzeniu się uprzedzeń, o strachu, który się nie boi.
  • [awatar]
    Opole MBP
    Paweł Sołtys to kronikarz spraw beznadziejnych. Pisarz zapisujący historię, dziejące się na marginesach rzeczywistości, w jej zaułkach i załomach. Odmalowuje sceny obyczajowe z językową inwencją i z ogromną wiernością detali. Interesują go ludzie przegrani o złamanych życiorysach, wiodący swój żywot w cieniu, na uboczu. Ludzie będący na bakier z czasem i przez ten czas odzierani z kolejnych marzeń i pragnień. Królestwem Sołtysa jest zwyczajność, sprawy mniejsze i większe zdarzające się pod podszewką codzienności. Z czułych wejrzeń, szybkich zmian perspektywy, kreśli portrety ludzi z trudnym życiowym bagażem, który i obciąża i stanowi czasami jedyny kapitał. Kręcimy się wraz z narratorem po zapomnianych barach, odrapanych uliczkach, sfatygowanych blokach, nędznych podwórkach. Sołtys jest rejestratorem drobnych poruszeń, autorem, który potrafi wyłuskać przeszłość z teraźniejszości. Bohaterowie jego prozy są niby przegrani, choć w zasadzie mogliby być każdym z nas. Wiodą swój żywot, raz lepiej, raz gorzej i pchają majdan z napisem „codzienna udręka”, przez kolejne dni i noce. Piechota kreszowa opala lufkę, która „dobrze wikła na zakrztuśćce”. Sołtys jest językowo rozbuchany, niezwykle liryczny. Kondensuje znaczenia, opisuje historię, chciałoby się powiedzieć mało filmowe, a jednak wpisany jest w nie dramat większy niż w niejedną wielką produkcję, by skorzystać z filmowego słownika. Jak mówi jeden z bohaterów: „Bo ciemność, wie pan, puka w ramię”. • Sołtys przedstawia zapomniane sklepy i zaświnione chodniki, ludzi bez perspektyw, zabijających swój czas w cieniu własnych łez. Zdarzają się tu zwyczajne lumpy, ale i niezwykłe oryginały, ludzie porzuceni przez czas i bliskich, skrywający zapomnianą historię, strzegący swoich tajemnic. Ludzie losy pokazane są bez pudrowania i lukrowania, prawda czasu i ulicy trzyma się w mocnym uścisku. Sołtys to taki młodszy Nowakowski, wyczulony na temperament ulicy, na jej utajone, barwne, choć dojmujące i pełne trosk, życie. Zbliża się do swoich postaci i oddala, zajmują go sprawy najbardziej nieistotne, na których upływa znaczna część życia. Galeria postaci jest wyjęta jakby z kroniki policyjnej pomieszanej z miejską, stołeczną rubryką obyczajową. Ludzie pojawiają się tu w nagłym błysku, w językowej magmie, gęsto upaćkani zmartwieniem. Chłopiec w lustrze „miał oczy jak błękitne guziki, jeszcze przez parę chwil niepasujące do żadnej pętelki”. „Taki był Marian. Wielki jak hala na Wschodnim i rozkołysany jak pelargonie w wichurę”. Sołtys ma dla nich wiele zrozumienia i prawie nigdy nie skąpi im serca. Mały realizm, dużej poezji. „Czas płynął i ten człowiek długo się z niego nie wynurzył”.
  • [awatar]
    Opole MBP
    Austriacki pisarz i eseista przemierza rubieże Europy Środkowo-Wschodniej, a my wraz z nim podążamy mniej uczęszczanymi drogami Serbii, Chorwacji, Mołdawii i Bułgarii. Pisze o pamięci i zapomnieniu, które wkradają się w powietrze krajów, które żyją w dawnych opowieściach, w dzisiejszych bolączkach. Spotyka zwykłych ludzi, za którymi stoi historia pisana przez duże „H”. Gauss próbuje zrozumieć migrację ludów i mechanizmy historii, która zakreśla granice dla ludzi, którzy są obywatelami świata, a administracja wymusza na nich określone wzorce i wersje zdarzeń. Podąża w miejsca zapomniane, patrzy na ład i spokój, pod którym kryje się resentyment, nostalgia, złość. Pisze o serdeczności naznaczonej cierpieniem, o skomplikowanych biografiach ludzi, których los jest jak rzeka, składająca się z wielu dopływów, rozlewająca się poza czas i granice. Nade wszystko udowadnia, że to właśnie ludzie i ich doświadczenia są lekcją, która mówi nam więcej o historii niż niejeden podręcznik. Opisywany przez autora świat jest wieloetniczny i wielokulturowy, pełen sprzeczności, niez­aprz­ecza­lnie­ piękny. Pisarz stara się wszędzie odnaleźć otwarty dom, pełen ciepła i zrozumienia, przychylny dla przybyszy, ciekawy innego, taki, jaki sam pielęgnuje w swoim wnętrzu. Osobisty ton, imponująca erudycja, poetyckie inklinacje, to wszystko sprawia, że proza jest wciągająca jak rzeczny odmęt. W sposób zabawny i ironiczny opisuje sprzeczności: • „Ponadto jednak, powiedział Horea, większość, która uważa się za pełnych Rosjan, w rzeczywistości jest w połowie Rumunami czy Bułgarami albo Ukraińcami, ci zaś, którzy uważają się za czystej krwi Rumunów, są w istocie w połowie Rosjanami. I jako tacy, jako pół-Rumuni, którzy kochają pół-Rosjanki, i pół-Rosjanie, którzy kochają pół-Rumunki, większość z nich jest nadal głęboko przekonana o tym, że ich narodowość to rzecz święta”.
Niepożądane pozycje
Brak pozycji
gajdowa
tolech2
iwona.pasztaleniec1
weronikaszemiet
smarcelaczok
t.romaniak
annajczerniak
gordzies
patrycja.wicher87
o.sormolotova
magdaszczepaniak
jolanta.rachtan
kazia.rybka
agnieszka092
e.cechowska
agatkapytlas

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą przyszłość
foo